BazaTelefonów.pl
 

Recenzja Sony Xperia S. Prawdziwy facet, bo dobrze kończy

SONY Xperia S LT26i

 

Pojawił się. W końcu – obiecywany i oczekiwany pierwszy smartfon Sony od czasu rozpadu Sony Ericssona. Ma wiele wspólnego ze swoimi poprzednikami, ale trudno się dziwić. Pracowało nad nim wiele osób, które wcześniej działały w poprzedniej firmie. A jakie pozostawił wrażenie? Trzeba powiedzieć, że niezłe.

Sony Xperia S to pierwszy model telefonu, który powstał po „rozwodzie” firmy z Ericssonem, co zaowocowało oficjalnym zniknięciem z rynku marki Sony Ericsson. Skandynawowie zajęli się rozwiązaniami sieciowymi, a Sony pozostała produkcja m.in. smartfonów. Choć Xperia S już ujrzała światło dzienne, widać, że producent przez cały czas nad nią pracuje i stara się dopieścić tak, aby przekonać użytkowników, że nowe urządzenia z logo Sony są warte zainteresowania.

Jak Sony Ericsson
Choć firmie bardzo zależy na tym, żeby nie porównywać urządzenia do poprzedników spod znaku Sony Ericssona, to tak naprawdę trudno takich porównań uniknąć. Zresztą nikt o to nie będzie miał pretensji. Sama nazwa modelu – Xperia – sugeruje kontynuację smartfonowej linii Sony Ericssona. Kształt Xperii S może wywoływać skojarzenia z modelem Sony Ericsson Xperia Arc. I nie na wiele zda się tu tłumaczenie producenta, że nie jest to już przedstawiciel starych Xperii, lecz nowej linii Xperia NXT. Może nawet i tak jest, tylko mało kto zwraca na to uwagę. Xperia to Xperia, a Sony to ½ dawnego Sony Ericssona. A zresztą producent sam jest sobie winien.
 
Jaki jest zatem Sony Xperia S? Trzeba przyznać, że pierwsze skojarzenie jest dokładnie odwrotne niż stare przysłowie „miłe złego początki”. Tu po wyjęciu z pudełka wrażenie było średnie, jednak z każdym dniem zmieniało się w coraz bardziej pozytywne. Owszem – smartfon ma wady, i to takie, których nie trzeba na siłę wyszukiwać. Nie zmienia to postaci rzeczy, że jest to smartfon, który ostatecznie pozostawił po sobie dobre wrażenie.
 
Ale dlaczego początek był taki zły? Otóż Xperia S nie należy ani do urządzeń minimalnych, ani do najlżejszych. Nosić w kieszeni spodni raczej się go nie da – smartfon jest ciężki i nieco kanciasty, więc grozi to ich przetarciem i zrobieniem dziury. Nie każdy jest miłośnikiem 4,3-calowego wyświetlacza. Ponieważ jest jednak spora rzesza miłośników dużych ekranów, nie można tego potraktować jako wady. Zaskakuje też waga – 144 g. Nie jest to najmniej (iPhone 4S waży 140 g, Samsung Galaxy S II – 116 g).
 
Przednią część Xperii S zajmuje niemal w całości wyświetlacz – w pełni dotykowy, odporny na zarysowania i z dodatkową warstwą oleofobową, dzięki której nie będą pozostawać na niej ślady po palcach. I trzeba przyznać, że rzeczywiście trochę ona pomaga, choć w 100% czystego ekranu nigdy nie będzie. Na przedniej części znajdziemy również trzy podstawowe klawisze nawigacyjne, do których też można mieć pewne zastrzeżenia. O ile sam wyświetlacz jest dość czuły na dotyk i nie ma z jego obsługą poważniejszych problemów, o tyle w przypadku tych klawiszy bywa różnie. Trzeba czasem naprawdę mocno i dokładnie nacisnąć (albo dobrze trafić w miejsce), żeby zadziałały. Zatem jeśli korzystamy z ekranu, a następnie zejdziemy poniżej, żeby np. wykonać funkcję „cofnij”, to o płynności obsługi możemy zapomnieć.
W górnej części znajduje się oczko drugiego z obiektywów (1,3 megapiksela), a w dolnej – ciekawostka: kawałek plastiku z logo Xperia. Pierwsze moje skojarzenie było takie, że zdejmuje się go w celu zainstalowania karty microSIM (takie karty obsługuje Xperia S). Bo trzeszczał i się ruszał. Na szczęście nie użyłem dużej siły, bo skończyłoby się to zniszczeniem urządzenia. Kartę instaluje się inaczej – zdejmując tylną pokrywę, która ustępuje bez najmniejszych problemów. To musi być chyba niedoróbka producenta – na forach internetowych wiele osób, które miały okazję mieć w ręku ten smartfon, miało podobne odczucie: że coś z tym plastikiem w dole jest nie tak i „po pewnym czasie zaczyna trzeszczeć”. W moim wypadku trzeszczało od samego początku.
Z lewej strony znajduje się gniazdo microUSB do ładowania i komunikacji z PC (obsługiwane przez jeden kabel – gniazdko do ładowarki możemy odłączyć), z prawej – złącze HDMI oraz przyciski spustu migawki głośniej/ciszej. Właśnie w przypadku microUSB i HDMI można mówić o poważniejszej niedoróbce. Chronią je gumowe zaślepki, które po starannym zamknięciu są idealnie dopasowane. Jednak aby podłączyć któryś z kabli, musimy je wyjąć i kręcić nimi w rożne strony, co może spowodować ich urwanie się. Nie sprawiają one solidnego wrażenia. Coś musi być na rzeczy, skoro podczas oficjalnego debiutu w Polsce przedstawiciele firmy gorliwie zapewniali, że są solidne i wytrzymają. Lepiej trzymać się wersji, że takie wytrzymałe to one jednak nie są.
Tylna pokrywa to przede wszystkim obiektyw głównego aparatu o rozdzielczości 12 megapikseli oraz lampa LED. Na górnej pokrywie znajdziemy gniazdo jack do słuchawek.
 
Dodaj do: Wykop BLIP Flaker Facebook Twitter
Komentarze naszych użytkowników: (2):
  • patrycja3456 (178.42.175.xxx) @ 2013-06-22 09:58:

    super a ile kosztuje??

  • gulasz (37.31.25.xxx) @ 2013-08-19 01:12:

    nie stać cie

Nie wklejaj HTML ani BB Code. Adresy IP są rejestrowane. Maksymalnie 1500 znaków.

Przepisz tekst z obrazka. Zaloguj się (lub zarejestruj) jeśli chcesz uniknąć tej weryfikacji.

Subskrybuj:
RSSAtom
Czytaj Blog BT

Nie masz konta? Rejestracja!
Baza skradzionych / zagubionych telefonów